Nic tak nie sprawia, że skóra staję się ładniejsza, jak delikatna opalenizna. I nie mowa tutaj o miss solarium z przebłyskami brązu wchodzącego już lekko w pomarańcz! Mowa o delikatnej, kuszącej opaleniźnie. Efekt ten można uzyskać na kilka sposobów. Najpowszechniejszym jest oczywiście słoneczko
) a zaraz po nim solarium, gdyż w krótkim czasie daje dość długotrwały efekt. Niestety nie jest to najzdrowszy sposób. Dowiedziono, że korzystanie z solarium sprzyja rakowi skóry, a ponadto bardzo przyspiesza jej starzenie (podobnie jak kąpiele słoneczne w nadmiernych ilościach). Znacznie zdrowsze są samoopalacze. Ich nowoczesna formuła zapewnia delikatny i naturalny odcień opalenizny. Utrzymuje się on krótko i należy uważać przy aplikacji (przy nierównomiernym rozprowadzeniu specyfiku pozostają plamy i smugi). Do dyspozycji mamy jeszcze puder brązujący, ale efekt jest jednorazowy – tzn. zaraz po umyciu znika cały ten brąz.. No i na koniec – popijanie soczków z marchewki pysznie, ale szału nie ma.